„Nawet jak się potykamy, popełniamy błędy, chcemy się przyznawać do nich i żeby te drobne błędy nie przesłaniały tych wielkich naszych osiągnięć, które się udały” – mówił Mateusz Morawiecki mieszkańcom śląskich Bojszów. Mnie bardziej martwi, że te „drobne błędy” mogą przesłonić liczne wielkie winy.

Jeżeli Marek Kuchciński zostanie zapamiętany jako pisowski funkcjonariusz, który musiał odejść, dlatego że nadużywając swojego urzędu, urządzał bliskim za publiczne pieniądze podniebne wycieczki po kraju, będzie to kara z całą pewnością słuszna, ale niesprawiedliwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej