Centralnym punktem kampanii stały się podróże samolotem rządowym marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wraz z rodziną. A to na weekend do domu, a to na narty czy ślub chrześnicy. Sądzę jednak, że znaczenie tej historii będzie niewielkie. Zresztą Kuchcińskiego można odwołać i niewykluczone, że Jarosław Kaczyński się na to zdecyduje.

PiS sprytnie odbija piłeczkę i odwołuje się do lotów rządowym samolotem Donalda Tuska na Pomorze, za które ówczesny premier był krytykowany i z których pod wpływem tej krytyki zrezygnował.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej