Jeszcze kilka lat temu w Polsce odbywały się rocznie jedna, góra dwie Parady Równości z żądaniem zalegalizowania związków partnerskich. W tym roku tęczowe pochody przeszły w ponad 20 miejscach, w tym w Częstochowie, stolicy polskiego katolicyzmu, i Białymstoku – mieście, gdzie silne są środowiska neofaszystowskie. Na trasach wszędzie stawali przeciwnicy, ale skala przemocy podczas białostockiej parady przeraża.

Czy można było temu zapobiec? Tak, uchwalając 15 lat temu ustawę o związkach partnerskich, edukując młodzież, nazywając homofobię przestępstwem i zmieniając klimat wokół LGBT.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej