Chaos wokół sądów, który PiS ostatnio potęguje, a także walka na triki prawnicze ze środowiskiem sędziowskim mają związek z wydarzeniem, którego partia rządząca się obawia. Jesienią – a więc być może w końcówce kampanii przed wyborami parlamentarnymi – Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda wyrok, w którym może zakwestionować legalność nowej Krajowej Rady Sądownictwa, która wskazuje prezydentowi kandydatów na sędziów.

Gdyby rzeczywiście orzekł, że powołanie nowych sędziów Sądu Najwyższego jest nieważne, upadłaby kolejna sztandarowa zmiana wprowadzona przez PiS, dzięki której wprowadził on do tej kluczowej instytucji swoich ludzi.
Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej