Jarosław Kaczyński dlatego m.in. rządzi samodzielnie, że w 2015 r. lewica zawiodła na całej linii. Najpierw w wyborach prezydenckich SLD wystawiło groteskową kandydatkę Magdalenę Ogórek, a później tzw. Zjednoczona Lewica nie przekroczyła ośmioprocentowego progu wymaganego dla koalicji (zdobyła 7,55 proc. głosów). A Partia Razem Adriana Zandberga uzyskała wprawdzie 3,62 proc. (i subwencję), ale na tym jej sukcesy się skończyły. 

Podzielona lewica zmarnowała w sumie 11,17 proc. głosów, które w większości przejął antydemokratyczny PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej