Kto ma uszy do słuchania i oczy do czytania, niechaj słucha i czyta! Oto były protegowany Antoniego Macierewicza, który w areszcie spędził kilka dobrych miesięcy, udzielił właśnie serwisowi Onet.pl pierwszego po zwolnieniu za kaucją wywiadu. Do tej pory tabloidy rozpisywały się o jego przemianie fizycznej, która miała się dokonać w areszcie, ale w byłym rzeczniku MON mogło dojść również do metamorfozy nie tak łatwo dostrzegalnej. Wewnętrznej.

Podejrzewany o działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej, dla której pracował, Bartłomiej Misiewicz opowiada Januszowi Schwertnerowi, jak to w areszcie zrozumiał już nie tylko, „że sprawiedliwy wyrok w jego sprawie może wydać tylko niezawisły, niezależny od polityków sąd”, ale w ogóle - „co to znaczy niezawisły sąd”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej