Wczoraj, 17 lipca, pożegnaliśmy Maćka. Brak mi Jego pożegnania publicznego, społecznego, solidarnościowego. W prasie, w głównych mediach nie znalazłem ani słowa. Nie można się z tym pogodzić.

Tak, świadomie usunął się w cień, nie chciał być w gronie sztucznie nadmuchiwanym kombatantów, których ostatnio przybywa. Nie chciał na swoim pogrzebie sztandarów „Solidarności” Regionu Mazowsze, chociaż był jednym z najważniejszych działaczy naszego regionu, a w latach 1991-1998 demokratycznie wybranym przewodniczącym.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej