Dyskryminacja Ujgurów w Sinkiangu w Chinach to – jak powiedział w lutym turecki MSZ – „hańba ludzkości”. Już prawie 1,5 mln spośród 10 mln członków tej spokrewnionej z Turkami mniejszości przewinęło się przez ośrodki reedukacyjne, gdzie zastraszaniem i torturami wymusza się na nich wyrzeczenie własnej tożsamości.

Na wolności nie lepiej: do domów Ujgurów wprowadzają się chińscy obserwatorzy, którzy kontrolują długość bród i spódnic (mają być krótkie),czy spożywanie alkoholu i wieprzowiny (nakazane); za brak gorliwości w „zwalczaniu ekstremizmu” dostaje się zakaz podróży lub pobyt w ośrodku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej