Krzyszof Pacewicz: Jak tam w Brukseli? Bo u nas, w Warszawie, niezbyt przyjemnie.

Robert Biedroń: Jestem i tu, i tu, więc wiem, jak jest w Warszawie, ale wierzę, że to się wkrótce zmieni. W Brukseli mamy duże rozczarowanie, bo liczyliśmy, że szefem Komisji Europejskiej zostanie Frans Timmermans, a nie został. To zła wiadomość dla Polski.

Ale dobra jest taka, że Prawo i Sprawiedliwość nie dostanie żadnego znaczącego miejsca w Parlamencie Europejskim i nie ma na nic wpływu. Kordon sanitarny wokół PiS-u działa. W przeciwieństwie do Wiosny – mamy wiceprzewodnictwo jednej z komisji, a zaraz – jako jedyna polska delegacja – przewodnictwo.

W marcu mówił pan: „Muszę startować do polskiego parlamentu, bo jestem liderem. Po to zakłada się partię, żeby brać za nią odpowiedzialność. Ja tę drużynę poprowadzę do Sejmu i Senatu”. Wystartuje pan na jesieni?

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej