Kiedy dwa lata temu wygarniano nas z ulic podczas protestów przeciw łamaniu konstytucji i swobód obywatelskich, a potem tysiące obywateli stanęło w obronie niezawisłych sądów, byłem przekonany, że za chwilę powstanie szeroki blok na rzecz wolności.

Wiatr w żagle fundamentalistów

Po wyborach do Parlamentu Europejskiego my, obywatele, zepchnięci zostaliśmy na pozycje gorsze niż w lipcu 2017 roku. Przegrana w wyborach europejskich nie tylko dodała wiatru w żagle pisowskim fundamentalistom, ale też całe społeczeństwo w sensie ideologicznym i kulturowym cofnęła o co najmniej 30 lat. Wygrana PiS-u spowodowała nader wyraźny skręt w kierunku narodowego socjalizmu, ze zdecydowaną przewagą ideologii nacjonalistycznej, uwiarygodnionej przez zaangażowanie po jej stronie polskiego Kościoła katolickiego.

Niebezpiecznie szybko dryfujemy w kierunku skrajnie konserwatywnego państwa wyznaniowego, w którym nie ma miejsca na takie wartości jak wolność jednostki, równość i tolerancja. Mówiąc wprost: w Polsce 2019 roku zaczyna brakować miejsca dla liberalnych demokratów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej