Rzecznik praw obywatelskich ma rację: praw człowieka i praw obywatelskich należy przestrzegać wobec wszystkich, także wobec mężczyzny podejrzanego o popełnienie wyjątkowo okrutnego i budzącego szczególną odrazę przestępstwa, jakim jest zamordowanie 10-letniej dziewczynki.

To elementarz i fundament państwa prawa: jeśli dziś pozwolimy na złamanie prawa wobec kogoś, kogo uważamy za „złego” człowieka, jutro sami pozostaniemy bez żadnych gwarancji i prawa do obrony. I bez gwarancji, że ktoś nie ogłosi nas „złym” człowiekiem.

Jeśli z powodu emocji, jakie budzi w nas zamordowanie dziecka, zapomnimy, że człowiek jest niewinny, dopóki w uczciwym procesie nie udowodni mu się winy, jeśli pozwolimy, żeby podejrzanego przesłuchiwano bez adwokata, co stanowi bardzo poważne i alarmujące naruszenie jednego z fundamentalnych praw obywatelskich, jakim jest prawo do obrony, jeśli pozwolimy, żeby poniżano go, prowadząc na przesłuchanie w majtkach – to szykujmy się na to, że za chwilę ktoś ogłosi nas w mediach „złym” człowiekiem, któremu nie przysługują żadne prawa. I nie będzie nikogo, kto weźmie nas w obronę, nikogo, kto uchroni nas przed linczem i samosądem – bo raz na zawsze zostanie ustalone, że wyrokiem jest opinia ministra, który już po zatrzymaniu podejrzanego przesądza o jego winie, a prawem oburzenie opinii społecznej wywołane gazetowymi nagłówkami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej