Przede wszystkim dobrze by było nie wprowadzać zamętu językowego i pojęciowego. Wagina, vagina to pochwa, organ wewnętrzny, do obejrzenia przy pomocy wziernika. Organ zewnętrzny: wargi mniejsze i większe, łechtaczka – to vulva, srom, cipa, cipka, uporczywie nazywany waginą, również przez feministki, które – zwłaszcza polonistki – mogłyby prawidłowo określać, co mają. Do Ewy Graczyk piję, która napisała: "Nie przepraszam za waginę".

Publiczne, w otwartej przestrzeni, demonstrowanie genitaliów bez wątpienia byłoby naruszeniem prawa. Czy jest nim schematyczny i symboliczny wizerunek cipy na kiju, niesiony na Paradzie/Marszu Równości w Gdańsku? Nie wiem, czy rozstrzyganie tego licowałoby z powagą wymiaru sprawiedliwości. Natomiast na pewno jest to skandalem czy zamierzonym wywołaniem skandalu, bo nawet redakcja tak to określiła w nadtytule. I jeśli bracia Karnowscy oraz Rafał Ziemkiewicz zareagowali brutalnymi wypowiedziami, to przecież stanowią one uprawniony element skandalu sprowokowanego przez Królewską Waginę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej