Pierwszy krok poczynił Jarosław Kaczyński, pozywając trzech posłów opozycji za niewygodne pytania pod swoim adresem. Drugi krok chciał zrobić minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zapowiadając pozew przeciw prawnikom z Uniwersytetu Jagiellońskiego krytykującym w fachowej ekspertyzie świeżo przegłosowane zmiany w prawie karnym. Jednak Ziobro wycofał się z pozwu, bo na Nowogrodzkiej uznano najpewniej, że taka eskalacja byłaby przed wyborami przedwczesna. Co innego grozić kilku politykom, których w Polsce niewielu chce bronić, co innego – szanowanemu środowisku uniwersyteckiemu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej