Paweł Wroński: Chce pan rozbicia dzielnicowego Polski i wojny domowej.

Dawid Sześciło: Myli pan ośrodki i projekty. Rozbicia dzielnicowego chcą według niektórych mediów twórcy projektu „Zdecentralizowana RP”. Do ich pomysłów jest mi zresztą dość daleko. Poza tym mamy 21 tez samorządowców, które wedle tych samych źródeł oznaczają „wypowiedzenie posłuszeństwa przez samorządy państwu polskiemu”. Natomiast my, twórcy programu „Polska samorządów”, zdaniem jednego z tygodników chcemy zrealizować „plan Soros-Ribbentrop”.

W broszurze „Polska samorządów” wydanej przez Fundację Batorego pod pana redakcją jest teza, że aby wzmocnić państwo polskie, należy je zdecentralizować. Wygląda to na paradoks.

– Silna centralna administracja nie wyklucza silnego samorządu, bo wspólnie tworzą one silne państwo. Nasz projekt nie narodził się obecnie, przed wyborami, prace nad nim trwają już od 2015 r. Książka, którą pan cytuje, powstała w fazie „obywatelskiego wkurzenia”. Bo niezależnie od tego, kto znajduje się przy władzy, są w Polsce problemy nierozwiązywalne, a w zasadzie ignorowane przez władze centralne.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej