Powstanie bardzo szerokiej koalicji opozycyjnej jest trudne, bo PSL odżegnuje się od tego. Boi się utraty kolejnych wyborców. Nie wiadomo, co się stanie z Wiosną. Jej wyborcy mogą się czuć zaskoczeni informacją, że Robert Biedroń zamierza jednak zostać w Parlamencie Europejskim. Tak zasugerował na antenie TOK FM inny czołowy polityk Wiosny Krzysztof Śmiszek. A przecież Biedroń zapowiadał, że od razu po wyborach złoży mandat europejski, by na całego zaangażować się w budowanie swojej formacji. Po fali krytyki lider Wiosny ogłosił w sobotę, że, co prawda na razie z mandatu nie zrezygnuje, ale chce tworzyć wspólny blok z SLD, Barbarą Nowacką, Zielonymi i Razem. Szerokiej koalicji wciąż nie chce.

Dla lewicy to optymalne wyjście. Pytanie, czy liderzy tych formacji będą się w stanie dogadać. Do tej pory to się nie udawało. Teraz jednak policzyli się w wyborach europejskich i wyszło im, że wszyscy są słabi. Ta świadomość może ułatwić rozmowy. Jeśli SLD zechce zostać w koalicji z PO, będzie musiało zrezygnować z ostrej antyklerykalnej retoryki i poszukać nowych twarzy, które pokaże w wyborach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej