My tu gadu-gadu o sprawach tak ważnych jak to, kto komu i dlaczego nie podał ręki, a tymczasem poza polskim grajdołkiem narasta kryzys, który może być głównym problemem Unii Europejskiej w najbliższych miesiącach, a nawet latach. Dramat rozgrywa się we Włoszech, które po brexicie będą trzecią co do wielkości gospodarką Unii Europejskiej. Dług publiczny Włoch wynosił w końcu 2018 roku 2 biliony 322 miliardy euro. Dla porównania – dług Grecji jest siedmiokrotnie mniejszy – „zaledwie” 335 mld euro.

Włochy powinny ogłosić bankructwo

W relacji do PKB włoski dług to 132 proc. Gdyby nie interwencja Europejskiego Banku Centralnego, który przez kilka lat kupował długi rządów, Włochy już dawno musiałyby ogłosić bankructwo. Interwencja EBC, na którego czele stoi zresztą Włoch Mario Draghi, dała Włochom kroplówkę pozwalającą przeżyć oraz czas na naprawę finansów i gospodarki, która od 12 lat praktycznie nie rośnie. Bezrobocie we Włoszech przekracza 10 proc. i wyższe w Unii ma tylko Grecja. Wśród młodych, zwłaszcza na południu włoskiego buta, sięga 50 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej