Za pomysłami zjednoczenia całej opozycji nie przemawia już nawet wyborcza arytmetyka – piszą w artykule „Koniec mitu zjednoczenia” Jarosław Kopeć i Krzysztof Pacewicz. Nie oni jedni.

Zdumiewające. Co to za wyborcza arytmetyka, która nie uwzględnia przelicznika D’Hondta w ordynacji wyborczej?

Naprawdę nie rozumiecie, jak działa ta ordynacja?!

Trzy rozpolitykowane osoby, w tym jedna ze znanym nazwiskiem, wszystkie przeciwnicy PiS, dowiedziały się ode mnie, że w ordynacji wyborczej istnieje coś takiego jak ten przelicznik. Może przypadkowo trafiłem akurat na nich, ale na wszelki wypadek wszystkim gorąco polecam przeczytanie krótkiego tekstu Andrzeja Hennela, pt. „Prognoza wyborów do Sejmu – profesor D’Hondt się uśmiecha” [„Gazeta Wyborcza” z 5.06]. Gdy wszyscy zainteresowani wreszcie zrozumieją i zapamiętają, że im kto więcej dostał głosów w wyborach, tym więcej mu się dodaje, a im kto mniej – tym więcej się mu odbiera, będą mogli układać: koalicje, bloki, oddzielne listy.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej