We wtorek turecka państwowa komisja wyborcza ogłosiła, że skład komisji wyborczych w ponownych wyborach burmistrza Stambułu rozpisanych na 23 czerwca będzie taki sam jak w poprzednich wyborach samorządowych, które odbyły się w całym kraju 30 marca. „To chyba jakieś nieporozumienie” – skomentował prezydent Recep Tayyip Erdogan, którego partia AKP zaskarżyła wynik głosowania na burmistrza: jej kandydat przegrał te wybory – ale minimalnie, zabrakło mu 14 tysięcy z prawie 9 milionów oddanych głosów. Komisja odrzuciła wnoszone przez AKP zarzuty o sfałszowanie wyborów, ale przyznała, że wbrew ordynacji kilkuset spośród tysięcy członków lokalnych komisji wyborczych nie miało statusu urzędnika państwowego.

Mianując ich ponownie, Komisja jednoznacznie potwierdziła, że jej zdaniem to uchybienie formalne nie miało wpływu na wynik. Innymi słowy – ponawia wybory tylko dlatego, że życzy sobie tego niezadowolony z ich wyniku wszechwładny pan prezydent. Tego jednak nie należało ujawniać i dlatego wzburzony Erdogan mówił o „nieporozumieniu”: nie tak się przecież umawialiśmy!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej