Dr hab. Andrzej Hennel jest fizykiem, emerytowanym profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, publicystą, blogerem.

Wybory do Parlamentu Europejskiego już za nami i niektóre partie zaczynają się zastanawiać, czy warto utrzymywać Koalicję Europejską. Przecież można osiągnąć dobry wynik samodzielnie. Tak twierdzą.

To wspaniała droga do samounicestwienia. Szanowni secesjoniści zapominają, że w wyborach majowych rozdział mandatów metodą D’Hondta był liczony w skali ogólnopolskiej. Tylko dzięki temu Wiosna mogła zdobyć aż 3 mandaty. Przypominam, że w małych obwodach sejmikowych nawet kilkanaście procent głosów mogło nie wystarczyć na jeden mandat (!). Do Sejmu mamy 41 okręgów, najmniejszy ma 7, a największy 20 mandatów. Marszałek Marek Borowski wykonał już pierwsze prognozowanie i ogłosił na Twitterze:

„Mozolnie przeliczyłem głosy w 13 okręgach do PE na głosy w 41 okręgach do Sejmu. Wynik: PiS – 253, KE – 197, Wiosna – 9 (!), Mn.Niem. – 1. Gdyby Wiosna szła w koalicji z KE: PiS – 236, KE – 223, Mn.Niem. – 1. Tak więc wiele nie brakuje!”

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej