W czerwcu 1989 r. wygrała „Solidarność”, która oferowała wiarygodną odpowiedź na najmocniej odczuwane bóle późnego PRL-u: puste półki, deficyt wolności i odcięcie od świata. W maju 2019 r. wygrał PiS, który oferuje wiarygodną odpowiedź na najmocniej odczuwane bóle transformacji: puste portfele, deficyt równości i zderzenie kultur.

W 1989 r. wcześniejsza władza przegrała, bo przede wszystkim straszyła utratą zdobyczy PRL-u: pokoju, równości, pewnej pracy. W 2015 i 2019 wcześniejsza władza przegrała, bo przede wszystkim straszyła utratą zdobyczy transformacji: zapełnionych półek, praworządności, otwarcia na świat.

Reguła wydaje się prosta: do ludzi lepiej trafiają obietnice ograniczenia bólu, który odczuwają, niż chęć zachowania tego, co już mają. Ból jest bardziej przekonujący niż obawa przed bólem. Większość z nas zakłada, że to, co mamy, będziemy mieli w przyszłości, a starać się trzeba o to, czego nam brakuje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej