Adam Gendźwiłł – doktor socjologii, adiunkt w Zakładzie Rozwoju i Polityki Lokalnej Wydziału Geografii Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego i kampanii „Lepiej wybierz!”. Specjalizuje się w badaniach demokracji lokalnej, polityki samorządowej, partii politycznych i systemów wyborczych, a także w metodologii badań społecznych.

Wybory do Parlamentu Europejskiego we wszystkich krajach UE są traktowane jako drugorzędne – badania pokazują, że w takich wyborach frekwencja wyborcza jest zazwyczaj znacznie niższa niż w pierwszorzędnych wyborach parlamentarnych, lepiej powodzi się w nich ugrupowaniom mniejszym, zajmującym bardziej ekstremalne pozycje polityczne i opozycyjnym względem rządu krajowego (choć są od tej prawidłowości wyjątki).

W Polsce także frekwencja w wyborach europejskich wyraźnie odstaje in minus od frekwencji w pozostałych typach wyborów (parlamentarnych, prezydenckich i samorządowych). W 2004 r. zagłosowało 20,9 proc. uprawnionych, w 2009 r. – 24,5 proc., w 2014 r. – 23,8 proc. To mało również w porównaniu z frekwencją w innych krajach Europy (w 2014 r. frekwencja w całej UE wyniosła 42,6 proc., niższa niż w Polsce była tylko w Czechach i na Słowacji).

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej