Jak PiS będzie walczył z pedofilią w Kościele? Z partii płyną w tej sprawie ważkie wskazówki. Wynika z nich, że należy pogonić środowiska LGBT, a zwłaszcza „gejowskich pachołków” z opozycji.

Już 12 maja, dzień po premierze filmu Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, Jarosław Kaczyński sformułował linię PiS: „Księży, którzy się dopuszczali takich haniebnych czynów, jest bardzo niewielu, natomiast atak jest na cały Kościół. Tu nie chodzi o ochronę dzieci”. Pominął, że właśnie Kościół stworzył system ochrony „swoich” złoczyńców, tym bardziej narażając dzieci na przemoc seksualną. Bo Kościół musi być niewinny, wszak jest najważniejszym sojusznikiem Kaczyńskiego.

Jak jest z tą winą, dopowiedział tego dnia senator PiS Jan Żaryn: „tzw. pedofilia w Kościele” pokazuje, że „cywilizacja patologii lewicowo-liberalnej weszła do wnętrza instytucji mającej w swoich zadaniach ochronę człowieka stworzonego na wzór i podobieństwo Pana Boga”. Tak zaczęła się operacja przekształcania Kościoła ze sprawcy w ofiarę miazmatów płynących z Zachodu. Według Żaryna, gdyby nie trucizna wolności, w tym wolności seksualnej, żadnemu księdzu w Polsce nie przyszłoby do głowy molestowanie dzieci.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej