PiS na łopatkach, już pokonany – słyszę coraz częściej także od niedawnych pesymistów. Powiem na to: "Ostrożnie, nic nie jest przesądzone".

Polacy jak inni Europejczycy boją się rozpadu Unii, żywią też obawy, że grozi nam wojna. A to sprzyja PiS i innym nacjonalistyczno-autorytarnym partiom w Europie. Partia Kaczyńskiego może zyskiwać na tym w wyborach nie tylko europejskich, lecz także w parlamentarnych jesienią.

Natomiast przywiązanie do UE manifestowane zarówno w Polsce, jak i w reszcie unijnych krajów mogłoby wzmocnić demokratyczne i proeuropejskie partie Polski i całego kontynentu, gdyby miały one projekty odnowy Unii. Tyle że takich projektów jest jak na lekarstwo. W głównym nurcie demokratycznej polityki dominuje postawa: kryzysy przeczekamy, lęki opadną i będzie, jak było. Wizje nowej Europy głoszone przez prezydenta Francji Macrona stanowią wyjątek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej