Przed kilku tygodniami pisałem, że stawianie w polityce prognoz jest zajęciem łatwym, ale mało przydatnym, gdyż mimo sondaży nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co naprawdę siedzi w głowach wyborców. Polityczna prognoza jest przepowiednią, która opiera się raczej na intuicji niż na podstawach naukowych. Oto co podpowiada mi moja intuicja.

Frekwencja wpłynie na wynik wyborów

Większość sondaży na tydzień przed wyborami do Parlamentu Europejskiego pokazuje niewielką przewagę PiS nad Koalicją Europejską – od 1 do 5 punktów procentowych. Sondaże pokazują jednak zupełnie niewiarygodne dane dotyczące frekwencji. Dotychczas w wyborach europejskich ani razu nie przekroczyła ona 25 proc. W roku 2009 była najwyższa i wyniosła 24,53 proc. Tymczasem według sondaży w tym roku frekwencja wyniesie ponad 50 proc. W przeprowadzonym przed tygodniem sondażu IBRiS 44,5 proc. ankietowanych na pytanie, czy pójdzie do urn, odpowiedziało: „Zdecydowanie tak”, a ponad 10 proc. „Raczej tak”.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej