Odpalenie w pierwszy weekend majowy 690 rakiet z Gazy przypomniało Izraelowi o nieustającym zagrożeniu na granicach, zaś gwałtowny wzrost napięcia w stosunkach USA z Iranem może wręcz zaowocować regionalnym konfliktem. Ale od tych niebezpieczeństw jeszcze groźniejsze wydają się wewnętrzne tarcia: Izrael stoi w obliczu kryzysu politycznego, a także być może ustrojowego.

Kwietniowe wybory pokazały, jak głęboko kraj jest podzielony. Likud premiera Beniamina Netanjahu zdobył 35 ze 120 miejsc w Knesecie, tyle samo co opozycyjna koalicja Biało-Niebiescy, którą jednoczy jedynie nieubłagana wrogość wobec premiera.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej