Po filmie braci Sekielskich, który obejrzało już kilkanaście milionów ludzi, i po późniejszych publikacjach opisujących odpowiedzialność konkretnych hierarchów za przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii w polskim Kościele wrze, choć ten wewnętrzny konflikt jest ukrywany przed opinią publiczną.

Episkopat jest podzielony: część biskupów nie chce rozliczeń i uważa, że burzę trzeba przeczekać. Część – mniejszość – domaga się jednak zdecydowanych zmian i wyciągnięcia konsekwencji wobec duchownych, którzy poprzez zaniechania lub wręcz tuszowanie skandali przyczynili się do krzywdy dzieci.

Poza Episkopatem działa grupa księży i świeckich, którzy swoimi kanałami już dotarli do Franciszka, aby przekonać go, iż sytuacja w Polsce wymaga natychmiastowej reakcji. Ich celem jest doprowadzenie do tego, by papież obejrzał film i poznał publikacje polskiej prasy na ten temat. Nie jest to tylko jedno środowisko, równoległą aktywność podejmują różne grupy – zarówno tzw. katolików otwartych, jak i konserwatystów. Te zabiegi miały miejsce już przed premierą filmu Sekielskich, ale teraz są bardziej intensywne. Oddolny ruch odnowy wynika z potrzeby ratowania Kościoła w obliczu bierności i podziałów w Episkopacie.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej