Bartosz M. Wieliński w artykule „Dlaczego Izrael popiera Konfederację?” pisze, że podjęta jakoby przez Izrael „próba przysłania – bez konsultacji z polskim rządem – delegacji, która miałaby rozmawiać o restytucji mienia żydowskiego, jest co najmniej złamaniem dobrych obyczajów”. W rzeczywistości rząd polski postanowił nie przyjąć delegacji, której przyjazd został uzgodniony, z powodu, jak twierdzi, nieuzgodnionych zmian w jej składzie. Komentarz Wielińskiego przesądza więc sprawę, która pozostaje sporna.

W tym samym artykule pisze on, że władze Izraela „próbują instrumentalizować tragiczną przeszłość dla doraźnych korzyści w polityce wewnętrznej”. Na dowód przytacza m.in. zdarzenie, kiedy to premier Netanjahu podczas lutowej wizyty w Warszawie „mówił o Polakach kolaborujących z Niemcami”. W rzeczywistości premier powiedział, że „[byli tacy] Polacy, [którzy] kolaborowali z nazistami” – żeby udowodnić izraelskim dziennikarzom, że wbrew obawom opinii izraelskiej po nowelizacji ustawy o IPN w Polsce za takie – oczywiste przecież – stwierdzenie nikt nie jest karany. Gdy strona polska zaprotestowała przeciwko jego słowom, raz jeszcze wytłumaczył, co miał na myśli, i incydent został chwilowo zamknięty. Komentarz Wielińskiego fałszywie przedstawia więc sytuację.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej