Końcówka kampanii wyborczej została zdominowana przez sprawy związane z Kościołem. Jako pierwszy temat wrzucił PiS, bo myślał, że na tym zyska. Dlatego zaatakował publicystę Leszka Jażdżewskiego za ostrą krytykę Kościoła. Jażdżewski przemawiał tuż przed przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem, więc atakując publicystę, PiS chciał wepchnąć Tuska oraz Koalicję Europejską w konflikt z Kościołem i wyborcami centroprawicowymi. Szczególnie wśród głosujących na PSL są katolicy, którym totalna wojna z Kościołem się nie podoba. Dlatego PiS przekierował reflektory z koncyliacyjnego przemówienia Tuska na konfrontacyjny występ Jażdżewskiego.

Jednak chwilowy triumf PiS niespodziewane zamienił się w serię klęsk.

PiS potknął się o tęczową aureolę

Najpierw szef MSWiA Joachim Brudziński pochwalił się na Twitterze zatrzymaniem przez policję aktywistki antyrządowej Elżbiety Podleśnej, która miała rozwieszać wizerunki Matki Boskiej w tęczowej aureoli. Nawet część katolików, którym przeróbka obrazu się nie podobała, uznała, że potraktowanie kobiety wykracza poza standardy państwa prawa. Co więcej, Brudziński mówił, że aktywistka rozklejała wizerunek Madonny na toaletach i śmietnikach. Ona sama mówi, że to kłamstwo. Jeśli okaże się, że Brudziński nie ma dowodów na swoje oskarżenia, będzie to oznaczało jego dotkliwą porażkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej