Autor jest posłem klubu PSL-UED.

Pan red. Jacek Żakowski, zasłużony w walce o demokrację w Polsce, znany ze sprzeciwu wobec głupoty i podłości, zaproponował na łamach „Gazety Wyborczej”, aby p. Andrzej Duda przedłożył w Sejmie ustawę, w myśl której uczestnicy strajku nauczycieli otrzymają za strajk w okresie od 8 do 25 kwietnia wynagrodzenie jak za czas pracy. Taką ustawę PiS może uchwalić w jeden dzień, ale doskonale wiadomo, że tego nie zrobi. PiS uznaje tylko język siły i faktów dokonanych, a nie próśb i argumentów o ludzkiej krzywdzie. Nie słyszy głosów sumienia. PiS uznał nauczycieli za niewartych uwagi w tej kampanii i poświęcił ich na rzecz swoich wyznawców. Żadne inne względy się nie liczą, ważne są tylko kalkulacje wyborcze. Efekty zobaczymy. Point de reveries.

Dlatego, pozostając z całym szacunkiem dla wszystkich odwołujących się do przyzwoitości i godności, proszę, aby darowali sobie apele do p. Dudy. Nic tak nie irytuje jak kolejne doszukiwanie się w p. Dudzie lub jego żonie jakichś pozytywnych różnic w stosunku do innych polityków PiS-u. Jakieś połowiczne ćwierćgesty i zapewnienia p. Dudy, jak to lubi i popiera nauczycieli, nie zmieniają brutalnej prawdy, że p. Duda nie zrobi nic, czego nie uzgodni z PiS-em. Kolejne apele do serca i wrażliwości oraz „przekonywanie się, czy pan prezydent wierzy w swoje własne słowa” to prezentowanie irytującej naiwności, bo przez cztery lata pokazywał on, co sądzi o swoich własnych słowach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej