„Art. 1. Osoby biorące udział w strajku szkolnym od 8 do 25 kwietnia 2019 otrzymują za czas udziału w tym strajku wynagrodzenie jak za dni pracy. Art. 2. Ustawa wchodzi w życie nazajutrz po podpisaniu przez Prezydenta RP”.

Wystarczy! Na razie więcej nie trzeba. Jeśli prezydent wyśle taki projekt do Sejmu i przekona do niego politycznych kolegów, to do końca tygodnia możemy mieć za sobą największy wstyd tych dni, czyli kwietniowe paski polskich nauczycieli z żenującymi kwotami po kilkaset złotych.

Niemożliwe? Możliwe! Słuszne i sprawiedliwe. Dało się w takim tempie uchwalić ustawę maturalną. Da się tak uchwalić i tę. Wystarczy, że prezydent potraktuje własne słowa poważnie, a jego polityczni koledzy okażą mu trochę szacunku. Bo sam przecież mówi, że: „(…) nauczyciel – zwłaszcza z wielkiego miasta – nie zarabia pieniędzy, które można by uznać za godne. Godne dla człowieka, który ma za zadanie w jakimś sensie także wychowywać nasze dzieci. (…) Tę sytuację trzeba jakoś rozwiązać. Trzeba stworzyć takie warunki, żeby wszyscy mogli usiąść razem”. Te słowa Andrzej Duda wypowiedział w programie „Tak jest”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej