Autor jest przewodniczącym senackiego klubu PO.

To był największy protest społeczny ostatnich lat. W trakcie jego trwania taktyka PiS była prosta: przeciągać go jak najdłużej, doprowadzić do odwrócenia się społecznej sympatii dla nauczycieli, a ich samych poniżyć i wziąć głodem. Niemal dosłownie, bo ogromna większość z nich ledwo wiąże koniec z końcem i brak choćby części pensji to dla nich finansowa katastrofa.

Ta taktyka okazała się skuteczna, ale tylko doraźnie. Nauczyciele postanowili zawiesić strajk. Za tę trudną dla nich decyzję należy się im uznanie. Zgodnie z przewidywaniami ponad własne żądania strajkowe przedłożyli dobro uczniów. Raz jeszcze okazało się, komu naprawdę zależy na przeprowadzeniu klasyfikacji. I bynajmniej nie był to rząd, tylko polscy nauczyciele.

Recepty władzy: ustawa bubel i parodia okrągłego stołu

Zduszając strajk, rząd nie rozwiązał żadnego problemu, odłożył go jedynie na później. A przy okazji wyprodukował kolejny bubel prawny w postaci nowelizacji Prawa oświatowego. To kolejna ustawa przyjęta w nocy, w trybie łamiącym wszelkie standardy legislacyjne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej