Autorka jest dziennikarką i reportażystką, wieloletnią korespondentką w Rosji, autorką książki „Głową o mur Kremla”.

Kiedy strajk nauczycieli – nieco odległy dla wielu z nas – przemienił się w sprawą nam najbliższą? Gdy zmienił się w bunt. W strajku idzie o wymierne korzyści. W buncie o abstrakcyjną godność. Korzyści mogą podlegać pertraktacjom, godność nie. Perfidia, z jaką władza potraktowała żądania nauczycieli, to istota jej działań, bezkarnie przećwiczona na lekarzach rezydentach i na osobach z niepełnosprawnościami: Będziemy wam pluć w twarz i co nam zrobicie?

Już się mogło wydawać, że szczucie przeciw imigrantom, łamanie kołem sędziów i prokuratorów, pomiatanie posłami opozycji, manipulowanie antysemityzmem oraz wrogością wobec LGBT zaczyna w nas wytwarzać chromosom fatalizmu. Dziennikarze opozycyjnych mediów podkreślali z masochistycznym niemal zacięciem trzypunktową różnicę w notowaniach na korzyść niemiłościwie nam panujących, tak jakby odbierała wszelką nadzieję i musiała zwiastować przegraną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej