Ósma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym świadczy o tym, że PiS bardzo się boi porażki. Jakiż bowiem inny cel przyświeca umożliwieniu prezydentowi, by sam obsadzał posłusznymi sędziami stanowiska pierwszego prezesa SN oraz prezesów izb sądu (przed końcem ich kadencji)? Po co, mimo trwającego postępowania Trybunału Sprawiedliwości UE, partia rządząca znowu naraża się na zarzut łamania konstytucji? Jej art. 183 mówi wszak, że sędziów można mianować tylko spośród osób wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej