Zięć prezydenta USA Donalda Trumpa, Jared Kushner, oznajmił, że plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu, który jego teść zapowiada od objęcia urzędu, zostanie wreszcie ogłoszony w czerwcu, po zakończeniu ramadanu. Wątpliwe jednak, by wygłodniali po miesięcznym poście Palestyńczycy mieli się rzucić nań z entuzjazmem. Choć nadal bowiem, mimo licznych przecieków, nieznana jest jego treść, wiadomo, czego w nim nie będzie: powstania niepodległej Palestyny. I to nie będzie tak bardzo, że nawet zapowiedziana przed wyborami przez premiera Izraela Beniamina Netanjahu aneksja wszystkich żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu „nie zaszkodzi” – zdaniem sekretarza stanu Mike’a Pompeo – „szansom na pokój”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej