Tygodniki władzy postanowiły zająć się opozycją. Lepiej w kampanijnym czasie podokuczać wrogom, niż roztrząsać problemy własne. A jest ich nie mało. I przykrywanie ich kiełbasą wyborczą przez pisowski rząd jest mało skuteczne, a wręcz rodzi nowe kłopoty. Ot, choćby słynne „jarkowe” dla emerytów czy „piątka Kaczyńskiego” – wszystko to, co miało przysłonić katastrofę wizerunkową prezesa (kryptonim „Srebrna”) – nie znalazły uznania wśród większości komentatorów, a i słupki sondażowe też jakby przestały reagować na tę korupcję wyborczą.

„Do Rzeczy”: skłócić Tuska ze Schetyną

Ale zobaczmy, jaką strategię publicyści "dobrej zmiany" wykuli przeciw opozycji. Oczywiście zabrali się za liderów. Tych najgroźniejszych. A więc Tuska i Schetynę. Schemat jest prosty – trzeba ich osłabić. Najlepiej nimi postraszyć. Przedstawia się ich jako szkodników Polski, jako polityczne i osobowościowe schwarccharaktery.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej