Pożar Notre Dame nieco odwrócił uwagę świata od najważniejszego wydarzenia tego tygodnia, jakim jest publiczna debata między ideologiem kulturowej regresji Jordanem B. Petersonem a marksistowskim progresywistą Slavojem Żiżkiem. Debata odbywać się będzie na oczach publiczności w Toronto 19 kwietnia. Mówiąc ściślej, na oczach tych, którzy mają 1,5 tys. dolarów, by kupić bilet na najlepsze miejsca, 999 dolarów na miejsca nieco gorsze lub 15 dolarów na streaming.

Debata dotyczyć będzie szczęścia widzianego z dwóch punków widzenia - marksizmu i kapitalizmu, lecz jej prawdziwym bohaterem będzie retoryka. Dostaniemy prawdziwy medialny popis sztuki przekonywania, zadziwiania, prowokowania, ironizowania, wyzłośliwiania się i dawania dobrych rad. Będą anegdoty i argumenty ciężkiego kalibru. Będą racje i emocje, będzie o homarach (to ulubione zwierzęta Petersona i do konsumpcji, i do porównań z ludźmi), a także o miłości bliźniego (o której Żiżek wypowiada się równie chętnie jak Benedykt XVI), a wszystko po to, by określić naszą pozycję w dzisiejszym świecie, a przede wszystkim ująć ją w retorycznie zaskakujące i błyskotliwe metafory. Coś w rodzaju Cirque du Soleil, tylko na słowa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej