„Rząd robi skok na kasę obywateli. W sprawie OFE goli Polaków jak stado baranów”. Nie, to nie jest cytat z wypowiedzi polityka Koalicji Europejskiej. To słowa Joachima Brudzińskiego z 2013 r., który komentował okrojenie OFE przez rząd PO-PSL.

Teraz role się odwróciły: PiS likwiduje OFE do końca, a opozycja mówi o „skoku na kasę”. Niezależnie jednak od tej zamiany ról pozostaje pytanie: Co ja - przyszła emerytka, która zostawiła część oszczędności w OFE - mam zrobić?

Premier Mateusz Morawiecki zostawił mi wybór. Albo przeniosę swoje pieniądze na subkonto do ZUS, albo poczekam na moje prywatne Indywidualne Konto Emerytalne. Ale nic za darmo: zabierze mi w dwóch ratach – w latach 2020 i 2021 – 15 proc. kapitału. Niezależnie od mojej decyzji rząd jest do przodu. Jeśli przeniosę się do ZUS, budżet podreperuje wskaźniki. Jeśli wybiorę IKE, państwo weźmie prowizję. Władza zakłada, że większość wybierze drugą opcję i dzięki temu kasa państwa zyska kilkanaście miliardów złotych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej