Krakowska podstawówka nr 33 została szkołą eksperymentalną Wyższej Szkoły Pedagogicznej i pani Agnieszka zaczęła z moją klasą lekcje polskiego, będąc równocześnie wykładowcą na uczelni. Program mieliśmy taki sam jak wszyscy, ale dostaliśmy coś więcej. Możliwość rozwijania wyobraźni. Każda lektura była pretekstem do wprawiania się we własnej twórczości. Zaczęło się od opowiadań i wierszy, które każdy z nas miał napisać. Pani Agnieszka czytała je z uwagą i nigdy nie krytykowała tych naszych pierwszych, pożal się Boże, prób literackich. Życzliwie wskazywała błędy, podpowiadała, jak rozwijać historie, polecała dodatkowe lektury, które sprawią, że nasze teksty będą coraz lepsze. Czytaliśmy jak szaleni, a lista lektur była dla nas za krótka, bo ta nauczycielka sprawiła, że lektury przestały być pasmem udręki i nudy, a stały się odkryciem fascynującego świata zapisanego na kartkach książek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej