Nauczyciel Wasyl zaspał i może się spóźnić do pracy. Wyskakuje z łóżka, krzyczy na ojca i błaga matkę, żeby wyprasowała mu koszulę. Przypala kawę. Wali w drzwi wspólnej łazienki.

Wreszcie wchodzi do niej – a tu ktoś puka do drzwi. To jego rodzice, którzy mówią zmienionymi głosami: „Wasyl, ktoś przyszedł do ciebie...”. Wychodzi. Gładki człowiek w drogim garniturze stoi w przedpokoju jego skromnego mieszkania w otoczeniu ochroniarzy. Mówi: „Dzień dobry, panie prezydencie”.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej