„Obywatele Stambułu sami zdecydowali, kto będzie burmistrzem, i tę decyzję ogłosi Najwyższa Rada Wyborcza za kilka dni” – oświadczył kandydat rządzącej AKP na to stanowisko, były premier Binali Yildirim. Trochę jednak dziwne, że mówi to kandydat, który już był ogłosił swoje zwycięstwo: w niedzielną noc wyborczą, gdy jego przewaga stopniała do 4443 głosów i pozostało jedynie 1,2 proc. głosów do przeliczenia. AKP była tak pewna zwycięstwa, że w nocy rozwiesiła w mieście bannery z portretami Yildirima i prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana podpisane: „Dziękujemy, Stambule”. Nazajutrz, po przeliczeniu wszystkich głosów, okazało się, że nie ma za co dziękować: wygrał jednak burmistrz jednej z dzielnic, Ekrem Imamoglu z opozycyjnej CHP, 23 tys. głosów. AKP natychmiast zażądała ponownego ich przeliczenia; dlatego stambulczycy o tym, kogo wybrali, dowiedzą się za kilka dni. AKP już oświadczyła, że zostały wykryte „znaczne rozbieżności” między wynikiem ogłoszonym a przeliczonym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej