W Koszalinie istnieje założona przez księdza dobrodzieja Rafała Jarosiewicza fundacja SMS z Nieba. Nie wiemy, za pośrednictwem której sieci telefonicznej Niebo komunikuje się z księdzem i czy ktoś się pod Niebo nie podszywa, bo jednak ks. Jarosiewicz przeszedł do historii w sposób mało anielski. Jego fundacja 31 marca zorganizowała w Gdańsku rekolekcje, a po nich, przed kościołem, uroczyste palenie na stosie książek. Akcji doglądało kilku księży kierujących działaniami gorliwych ministrantów. Paliło się, o czym wie już cały świat, aż miło.

Trzeba powiedzieć, że ks. Jarosiński nie do końca przemyślał istotę swojego dzieła. Gdyby nie był w gorącej wodzie kąpany, wpadłby na to, że każde działanie zyskuje więcej mocy, jeśli nawiązuje do jakiejś znanej tradycji. Dlatego powinien zaczekać do 10 maja. Tego dnia w 1933 roku w Berlinie palono na stosach książki takich zwyrodnialców jak Tomasz Mann czy Bertolt Brecht. Palono je w miastach niemieckich wcześniej i później, ale palenie berlińskie, zorganizowane przez Niemiecki Związek Studentów, było najważniejsze. Nie wiemy, czy nad stosem w Gdańsku ktoś przemawiał, ale w Berlinie mowę palnął sam Goebbels: „Drodzy studenci, (…) czynicie dobrze, oddając złego ducha na pastwę płomieni. (…). Z tych płomieni powstanie Feniks nowego ducha”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej