Jeżeli jesienią wygra zjednoczona opozycja, będzie musiała rozwiązać dziesiątki supłów, które zawiązał PiS w czasie swoich rządów. Trafił na doskonałą koniunkturę gospodarczą. Podobnie było w latach 2005-07. Kilka miesięcy po oddaniu przez PiS władzy wybuchł na świecie wielki kryzys finansowy. Czy podobny kataklizm zdarzy się ponownie, nie wiemy, choć jego ryzyko rośnie. Ale i bez kryzysu sytuacja gospodarcza będzie się pogarszać, bo tak w gospodarce rynkowej funkcjonuje cykl gospodarczy. W dodatku PiS podjął wiele działań na dłuższą metę szkodliwych dla gospodarki, a trudnych do szybkiego odwrócenia. Do tego dojdzie ograniczenie strumienia pieniędzy z Brukseli.

Trzeba będzie wypić piwo, którego nawarzył PiS

Budżet został obciążony dodatkowymi wydatkami, które w 2020 roku znacznie przekroczą 50 mld zł. Od lat politycy i ekonomiści narzekali, że budżet jest sztywny, to znaczy większość wydatków jest z góry zdeterminowanych przez ustawowe zobowiązania. Efektem jest to, że niewiele pozostaje pieniędzy na wydatki prorozwojowe. Jak sobie na dłuższą metę poradzić z tak usztywnionym budżetem?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej