Ale że PiS rozpędza się coraz bardziej w pisaniu historii na nowo, więc zainstalowany przez partię na stanowisku dyrektora muzeum dr Karol Nawrocki zaprasza na urodziny instytucji... 6 kwietnia, a więc w drugą rocznicę jego przejęcia. Bo od 2015 roku obowiązuje w Polsce zasada „Teraz my”: przed nami nic, a po nas choćby i potop.

I tak Nawrocki mówi, że „wprowadza polskich bohaterów na ekspozycję”. Odważna teza. Bo to znaczy, że ich tam wcześniej w ogóle nie było. Czyżby nie zaliczał do tego grona np. Józefa Stacha – uczestnika kampanii 1939 roku rozstrzelanego w lasach koło Piaśnicy? Albo Elżbiety Zawackiej ps. „Zo” – jedynej kobiety wśród cichociemnych, emisariuszki komendanta głównego AK, w latach 50. więzionej przez komunistów? To tylko dwie z postaci obecnych w muzealnej narracji od samego początku.

Jarosław Sellin i Jarosław Kaczyński dopominali się z kolei o „polski punkt widzenia”, którego rzekomo pierwotnie na wystawie zabrakło. A przecież już blisko 12 lat temu w artykule w „Wyborczej”, od którego zaczęła się przekreślana obecnie historia muzeum, prof. Machcewicz napisał, że jego celem jest pokazanie wyjątkowości polskiego doświadczenia wojennego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej