Niski starszy pan z wielkim brzuchem krzyczy w Katowicach: „Wara od naszych dzieci!”. To dotyczy edukacji seksualnej w szkołach i uznania praw LGBT, a zwłaszcza adopcji. Wysoki szczupły pan w średnim wieku klaszcze i patrzy na starszego pana z podziwem. Potem pan w średnim wieku mówi, że „Śląsk musi być Doliną Krzemową Polski i Europy”. Teraz starszy pan klaszcze i ciepło patrzy na pana w średnim wieku.

Nie wiedzą, że się kłócą? Udają, że się nie kłócą? Czy jest im obojętne, co mówią, bo jak to ujął ich niewdzięczny kumpel Viktor Orbán: „Polityka to nie tylko klub dyskusyjny, ale też walka o władzę”.

Dla mnie Dolina Krzemowa jest super. Ale na jej wspomnienie Pataszon z Nowogrodzkiej powinien pluć przez ramię i krzyczeć: „A kysz, szatanie!”. Bo Dolina Krzemowa to globalne epicentrum „seksualizacji dzieci”, „krucjaty przeciw rodzinie” i afirmacji wszelkich patologii. A podstępny Pat oświadcza, że chce na polskim Śląsku małpować to genderowe szaleństwo, które ustanowiło nakaz wyłącznie jednoosobowych toalet, by znikły z nich trójkąty i kółka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej