Politycy coraz rzadziej proponują wyborcom sensowne rozwiązania skomplikowanych problemów, a częściej podążają za poglądami i nastrojami elektoratu, które są zmienne i często oparte na nieracjonalnych przesłankach. Nie zawsze je zresztą trafnie odczytują.

Brexit to skutek tchórzostwa i kunktatorstwa polityków

Skutki tego widzimy w Wielkiej Brytanii, gdzie politycy zaproponowali wyborcom referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, nie wyjaśniając ani wszystkich konsekwencji, ani tego, jak skomplikowany i ryzykowny będzie to proces. Dzięki wykorzystywaniu agresywnego marketingu politycznego wspomaganego narzędziami internetowymi przeciwnikom Unii udało się przekonać większość do zagłosowania za brexitem. Po niemal trzech latach od referendum okazuje się, że większość posłów parlamentu brytyjskiego nie potrafi zaakceptować porozumienia wynegocjowanego z Unią Europejską, ale też nie chce wyjścia bez porozumienia. To są następcy brytyjskich mężów stanu, którzy kiedyś budowali wielkość Brytanii: Disraelego, Gladstone’a, Churchilla i Thatcher, a zachowują się jak politycy… wschodnioeuropejscy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej