Cały obóz demokratyczny, od partii przez ruchy obywatelskie po media, powinien wspólnie i stanowczo przeciwstawić się organizowanej przez PiS wielkiej kampanii odczłowieczającej osoby LGBT+.

Nie potrafiliśmy tego zrobić podczas nagonki władzy na imigrantów w latach 2015-16 i skutki naszych zaniechań okazały się fatalne. Skokowo przyrosły akty agresji wobec „obcych”, zwłaszcza o innym kolorze skóry. PiS zdołał skupić wokół swej kampanii sporą część społeczeństwa i nauczył się, jak za pomocą nienawiści mobilizować wyborców własnych i straszyć tych z innych partii.

Teraz bądźmy mądrzejsi. Są po temu ważne przyczyny moralne i polityczne.

Ta kampania może zaowocować ofiarami śmiertelnymi

Przede wszystkim nagonka prowadzona przez PiS może prowadzić do śmierci osób LGBT+.

Narażona jest na to zwłaszcza młodzież. Blisko 70 proc. nastolatków tych orientacji miało myśli samobójcze (wobec ok. 12 proc. dla wszystkich młodych kilka lat temu), w ogólnej populacji LGBT+ ten odsetek wynosi ok. 40 proc. (dla całego społeczeństwa – ok. 10 proc) – wynika z badań za lata 2015-16 prowadzonych m.in. przez Kampanię przeciw Homofobii. W dodatku niemal 70 proc. osób LGBT+ zetknęło się z przemocą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej