Na naszych oczach rozkręca się kolejny prawicowy, stojący w sprzeczności z rozumem obłęd. Był gender, byli uchodźcy, była żydokomuna, teraz przyszedł czas na homopropagandę. Czy PiS wyznacza właśnie główną oś sporu wyborczego roku?

Prawica przeciwko LGBT

Aż do listopada ubiegłego roku PiS milczał w sprawie homoseksualistów. Jednak w przeddzień setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości prezydent Andrzej Duda udzielił głośnego wywiadu „Naszemu Dziennikowi”, gazecie należącej do koncernu Tadeusza Rydzyka. Dziennikarze zapytali wtedy głowę państwa, czy podpisałby ustawę zakazującą propagandy homoseksualnej i gender w szkołach albo w harcerstwie. Duda odpowiedział, że „absolutnie taka propaganda nie powinna mieć miejsca w szkołach. Trzeba się temu cały czas spokojnie i konsekwentnie przeciwstawiać. Jeśli taka ustawa by powstała i byłaby dobrze napisana, nie wykluczam, że podszedłbym do niej poważnie”. W tamtym czasie w niektórych szkołach na terenie całego kraju odbył się „Tęczowy piątek”, czyli akcje edukacyjne i happeningi zwracające uwagę na problem homofobii i nietolerancji. Również wtedy Związek Harcerstwa Polskiego zwracał uwagę w poradniku dla drużynowych na kwestię orientacji seksualnej. Duda uspokoił więc twardy elektorat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej