Zaczęło się od bulwersującej i niemądrej wypowiedzi prof. Andrzeja Zybertowicza, doradcy prezydenta, o Okrągłym Stole. Uczestnicy tego wydarzenia ze strony solidarnościowej poczuli się nią głęboko obrażeni. Zażądali publicznych przeprosin i wpłaty 50 tys. zł na rzecz Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To wezwanie przedsądowe wywołało dyskusję w mediach, czy „straszenie” sądowym pozwem to właściwa droga do obrony swoich dóbr osobistych. Czy nie tłumi to wolnej debaty?

Jak prof. Zybertowicz młodych ludzi historii uczył

Zacznijmy od krótkiego przypomnienia. 5 lutego, w przeddzień 30. rocznicy rozpoczęcia obrad przy Okrągłym Stole, prezydent Andrzej Duda zaprosił do Pałacu Prezydenckiego licealistów na dyskusję o tym przełomowym momencie naszych dziejów najnowszych.

Debata między uczniami toczyła się w obecności gospodarza (można ją zobaczyć na stronie prezydenta). Młodzi ludzie z zapałem brali udział w ciekawej, niecodziennej lekcji historii, tym bardziej skandalicznie zabrzmiał w tej sali głos jednego z jurorów oceniających uczniowską debatę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej