Marcin Makowiecki: Był pan uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu, a dokładniej zespołu ds. gospodarki i polityki społecznej pod przewodnictwem prof. Władysława Baki i prof. Witolda Trzeciakowskiego. Najlepsi specjaliści – ekonomiści i politycy po obu stronach – mieli zaproponować program wyjścia gospodarki z głębokiego kryzysu i dalszych reform.

Karol Szwarc: Już na początku okazało się, że nie będzie łatwo. Ja, dziennikarz reprezentujący stronę koalicyjno-rządową, miałem dobre osobiste kontakty z większością członków zespołu solidarnościowego. Ale cóż z tego! Zbyt duża była nieufność dzieląca obie strony. Obawiano się, że jedna strona „wykiwa” drugą. W wielu kwestiach gospodarczych strona solidarnościowa reprezentowała podejście „romantyczno-socjalistyczne”. Natomiast strona przeciwna gotowa była wprowadzić do ekonomiki socjalistycznej pewne elementy rynkowe. Mimo tych rozbieżności w przeważającej liczbie spraw – jak na przykład wzmożenia dyscypliny budżetowej czy likwidacji dwuwalutowości – udało się osiągnąć consensus.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej