„Prawdziwą stawką jest Sejm” - napisał we wstępniaku redaktor naczelny „Do Rzeczy”. Paweł Lisicki, komentując nazwiska na listach PiS do Parlamentu Europejskiego, wali prosto z mostu. Nie chodzi tu „o synekury dla zasłużonych” ani o „ucieczkę do Brukseli”, ani „o dość niejasny wpływ, który wprowadzenie paru posłów więcej będzie miało na politykę PE”.

W tej walce chodzi o inne zwycięstwo – pisze Lisicki – o wygraną w październikowych wyborach do Sejmu. „Dlatego właśnie na listach PiS pojawiło się tyle znanych i ważnych polityków”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej